bezsilność, nerwica, depresja, śmierć

5 replies [Ostatni wpis]
Offline
Na forum od:: 2012-02-09
bezsilność, nerwica, depresja, śmierć

Witam...

Nie wiem od czego zacząć. Nie wiem co się ze mną dzieje, choć jestem świadoma, że to do niczego dobrego nie prowadzi...

Mam 26lat, wszystko się zaczęło w podstawówce, potem problemy się nasilały... Będąc w podstawówce ciągle mi dokuczano, błahy powód - odstające uszy, byłam przez to wyśmiewana, wyzywana. Zawsze byłam punktem na którym skupiano uwagę... w celu wyśmiewania. W gimnazjum miałam swoją paczkę przyjaciółek, jednak wśród nich zostałam tą z której można się wyśmiewać, której można dokuczać.. Zostałam sama. Od okresu dorastania mój starszy brat mnie poniżał psychicznie, rodzice wiecznie powtarzali, że nikt ze mną nie wytrzyma. Był czas, że wyjście z kolegą było odbierane przez tatę jako... że każde spotkanie kończy się stosunkiem i odpowiednio mnie do tego nazywał. 

Zawsze miałam problemy z nauką, więc w gimnazjum biłam się po twarzy...za karę, że nie jestem w stanie się nauczyć. W liceum przy każdym niepowodzeniu... uderzałam ręką w ścianę, musiałam czuć ból... tłumaczyłam sobie, że dobrze robie, bo przynajmniej nikogo nie ranię. Nie chciałam ranić tak jak mnie raniono...

Gdy miałam 18lat zginął człowiek, z którym pokłóciłam się 2h przed jego śmiercią... Od tamtej pory przy większych niepowodzeniach miałam myśli samobójcze. Teraz wystarczy kłótnia z chłopakiem, żebym popadała w taki stan......

W wieku 19-22l. pogubiłam się... Mam sobie wiele za złe, wiem, że zawiniłam... nie potrafię sobie wybaczyć swojego zachowania. Następnie przeszłam odrzucenie przez rodziców (choć tutaj już wszystko się układa). Obecnie czuję się bezsilna, każdy problem nawet małej rangi traktuję jako koniec Świata. Chociaż jestem tego świadoma to w danym momencie uniesienia nie potrafię nad tym zapanować. Czuję się niewartościowa, niepewna siebie, niezadowolona ze swojego życia. Mam cudownego chłopaka, ale wiem, że swoim zachowaniem go ranię... 

Proszę o poradę...bo ja nie wiem co mam ze sobą robić i gdzie się podziać..

Offline
Psycholog Drogowskazy
Na forum od:: 2010-05-24

Witam Cię serdecznie na naszym forum.

Opisałaś swoją historię a reczej jej "mroczne strony". Ze sposobu w jaki to zrobiłaś wnioskuję, że jesteś świadoma związków przyczynowo-skutkowych, potrafisz opisać swoje życie za pomocą okresów, dzięki temu dostrzegasz zmiany, które zachodzą. Napisałaś, że obecnie towarzyszy Ci bezsilność, poczucie braku kontroli, niezadowolenie. Wspomniałaś też o zachowaniach wobec swojego chłopaka, kótre najprawdopodobniej nie do końca Ci pasują.

Prosisz o poradę, by jej udzielić potrzebuję następujących informacji: Czy chcesz coś robić ze sobą? Na co jesteś gotowa?,  Co miałobybyć efektem tego działania?, O jakich rozwiązaniach myślałas?, Co by Ci było potrzebne żeby ze sobą coś robic?

Chętnie dowiem się też jakie są Twoje mocne strony, co Ci się udało, co potrafisz robić, z czego w swoim życiu jesteś zadowolona- to również, a może przede wszystkim,  pozwoli odpowiedzieć na pytanie "co dalej?".

pozdrawiam serdecznie

Ewelina Bazyluk

Psycholog Pracownia Psychologiczna Drogowskazy

Offline
Na forum od:: 2012-02-09

[podwojnie sie wyslalo]

Offline
Na forum od:: 2012-02-09

[podwojnie sie wyslalo]

Offline
Na forum od:: 2012-02-09

dziękuję za odpowiedź Pani Ewelino.

Obecnie wyszłam z psychicznego dołka, czuję się trochę lepiej, lecz to może minąć. Jak na fali. I chyba w tym wszystkim z jednej strony świadomość jest najgorsza.

Tak chcę coś ze sobą zrobić, lecz nie wiem co i jak. Najbardziej męczące są te zmiany nastrojów, widzenie w głowie następstw sytuacji, rozwijanie ich dodatkowo. Kiedyś w głowie mi się ubzdurało, że najlepszą obroną jest atak i,że żyję na złość innym. Teraz, gdy ktoś mi coś mówi, co jest nie po mojej myśli - kiedyś bym na to nie zwróciła uwagi - a teraz się unoszę, atakuję i jestem nerwowa. Bardzo mnie drażnią jakieś drobne sprawy.
Od dłuższego czasu nie potrafię się relaksować, niby robię to co lubię, ale umysł się nie relaksuje, ciągle o czymś myślę, rozwijam. Sen też nie jest miłą czynnością, ponieważ ciągle mi się coś śni, to co się działo za dnia - przerabiam w głowie. Lecz najwięcej snów dotyczy tego co się może wydarzyć albo co by było gdyby. Nie śnię o sobie, tylko o innych.
W związku widzę, że chłopak coraz częściej bywa zmęczony moimi atakami, czepianiem się, gdy mówi coś, co nie jest po mojej myśli to nie potrafię się opanować, tak jakbym wiecznie z nim walczyła. Potem jednak dochodzę do wniosku, że on ma rację, powinnam się zdystansować trochę do życia.

Efektem co miałoby być? rozrachunek z przeszłością, zamknięcie tamtego rozdziału, wyciszenie się, dojście do równowagi psychicznej.
Rozwiązania... nie wiem, brakuje mi wiary w siebie, wiary w Boga, brak decyzji co do życia. Do tej pory żyłam udając kogoś kim nie jestem... teraz próbuję siebie odnaleźć. Pogubiłam się totalnie...
Skończyłam studia pedagogiczne, bo rodzice chcieli... nie miałam zbyt wielkiego wyboru. Cieszę się, skończyłam je bez problemu, ale chyba ambicje rodziców - tylko o uzyskanym przeze mnie tytule, by móc się pochwalić rodzinie... sprawiły, że zaczęłam wierzyć że to co studiowałam to jest moją wymarzoną pracą w przyszłości. Wyprowadziłam się od rodziców parę miesięcy temu i teraz do mnie dociera, że ja nie wiem kim jestem. Nie mam pasji, nie wiem co lubię. Czasami mi się wydaje, że wszystko i nic.

Co mi się udało? Dziś mam dobry nastrój, ale myśląc o odpowiedzi na to pytanie- robi mi się smutno. Nic? Lubię malować- ale dla siebie, lubię śpiewać- ale dla siebie, lubię robić paznokcie - ale dla siebie, lubię spędzać czas z dziećmi - ale brak mi pomysłów i siły. Jestem zadowolona, gdy wyjdą mi te rzeczy, ale gorzej jest, gdy ktoś będzie je oceniał. Boję się krytyki.

Offline
Psycholog Drogowskazy
Na forum od:: 2010-05-24

Witaj ponownie :)

Poruszyłaś bardzo ważną kwestię - oceny ze strony innych osób, a konkretnie krytyki- z moich doświadczeń wynika, ze dla bardzo wielu osób jest to poważny problem (powiązany, jak pewnie wiesz, z poczuciem własnej wartosci). Jest to jeden z najsilniejszych i najpowszechniejszych lęków. (Tym  m.in. różni się rozmowa z przyjacielem od rozmowy z psychologiem- że psycholog przykłada dużą uwagę do tego, by nie oceniać.)

Czytając Twojego posta nasuwa mi się myśl, że warto byłoby tą całą "historię" uporządkować, zacząć od jednego, wybranego, przez Ciebie wątku i powoli przechodzić dalej (niestety nie da się "wszystkiego na raz", choć zdaża się, że "opiekując " się jednym tematem, niejako "załatwiamy". Potrzebna jest tu szersza perspektywa patrzenia, wyjście poza utarte schematy, życzliwa obecność- jednym słowem- kontakt z psychologiem indywidualnie. Cele, kóre sobie założyłaś "rozrachunek z przeszłością, zamknięcie tamtego rozdziału, wyciszenie się, dojście do równowagi psychicznej", z mojej perspektywy o wiele łatwiej osiągnąć we dwójkę niż samemu.  Co o tym myślisz? Jest to mozliwe?

Nawiązując do wątku "rozrachunku z przeszłością" - podczas spotkania ze specjalistą z pewnością warto poszukać odpowiedzi - czy to ja sama sie muszę ze sobą rozliczyć?, czy może chce coś komuś powiedzić? albo od kogoś coś usłyszeć....

Ja lubię patrzeć na kwestię posiadania negatywnych myśli lub doszukiwania sie dobrych rzeczy- jako na kwestię nawyku. Czegoś, co kiedyś się nauczyliśmy na podstawie obserwacji (niejako przejęliśmy po ważnych dla nas osobach) a co można modykikować i zmieniać przy pomocy znajomości zasad uczenia się.

Pisałaś też o "fali uczuć"- z moich doświadczeń wynika, że można ją "poskromić" kożystając ze znajomości siebie, analizy własnych doświadczeń z "falą". Ważna jest obserwacja tego: co pomaga, co przeszkadza, co poteguje, co zmniejsza, co poprzedza...

Nasza relacja ze sobą wpływa na relacje z innymi - stąd, jak pewnie sie domyślasz, te "zawirowania" w kontaktach z chłopakiem.

Dobrze, że szukasz pomocy i pomysłów na swoje życie (ten o zdystansowaniu się, brzmi całkiem sensownie:)).

Skonczyłaś studia, posiadasz chłopaka, mieszkasz bez rodziców- z czego wnioskuję, że jests osobą samodzielną, inteligentną, posiadającą takie, cechy, które sprawiają, ze inna osoba chce z Toba utrzymywać relacje. Hmmm, jest na czym budować.

Tak, czy siak zalecam rozpoczęcie terapii indywidualnej, daj znać co o tym myślisz.

pozdrawiam serdecznie

Ewelina Bazyluk

psycholog Pracownia Psychologiczna Drogowskazy