problem bliskiej osoby

5 replies [Ostatni wpis]
Offline
Na forum od:: 2012-01-24
problem bliskiej osoby

Witam,

piszę w sprawie problemu który dotyczy mojego chłopaka i mnie po części. Mam 22 lata, on 24. Najpierw zarysuję sytuację: W maju roku temu mój chłopak stracił tatę w wyniku choroby, był obecny w chwili jego śmierci a jego mama która opiekowała się ojcem, chciała popełnić samobójstwo. Od tamtego czasu pojawiło się wiele problemów. Wiedziałam że bedzie ciężko przejść mu przez okres żałoby, dużo płakał, mało się odzywał, stracił kompletnie wtedy ochotę na cokolwiek. Trwało to jakiś miesiąc, później miał chwilowe zawachanie uczuciowe dotyczące mnie i jego byłej dziewczyny do której jak wtedy tłuamczył coś czuł (my jesteśmy w związku ponad 4 lata). Stwierdziliśmy ze chyba trzeba poukładać sobie sprawy sercowe i zdecydowałam się na wyprowadzkę na tydzień, dwa. W tym czasie Piotrek bardzo dużo pił, twierdził, że musi się odbić od dna i sobie coś poukładać w głowie. Już wtedy starałam się mu przetłumaczyć, że picie do niczego nie prowadzi. Dodam tylko, że jeszcze przed tym jak się poznaliśmy miał dość poważne problemy z nadużywaniem narkotyków, zawalił szkołę przez to i leczył się farmakologicznie oraz chodził na terapię. Tej sprawy nie będę szczegółowo omawiała bo już myślę, że jest to wszystko za nami a nie chodzi mi o problemy uczuciowe tylko o podejrzenie co do problemu z chłopakiem. W tej chwili jeśli chodzi o jego nastrój i zachowanie, jest ogólnie o wiele lepiej, czasami zdażą się chwilowe dołki ale zawsze staram się pomóc, rozmawiam z nim, przytulam, proponowałam mu terapię ale on twierdził, że jest wszystko okej. Niestety ja widzę, że nie jest okej, bardzo często pije piwo (dwa lub trzy, momentami prawie co dzień albo 5 razy w tygodniu), twierdzi że lubi i jest zmęczony po pracy i to go uspokaja. Cały czas proszę, mówię, nawet krzyczę żeby tyle nie pił ale on zawsze mówi "daj spokój, przeciez nic się nie dzieje". I zawsze mi obiecuje że tego nie będzie robił tak często ale zawsze mnie okłamuje bo jak wraca przede mną, często wypija dwa bardzo mocne piwa i je wyrzuca albo chowa gdzieś puszki. Ale za zawsze wyczuwam kiedy pił i w dodatku znajduje albo paragon albo zachomikowane gdzieś puszki albo zasypia o godzinie 19tej (!!!!). Piotrek nie upija się do nieprzytomności, pije po dwa piwa ale bardzo bardzo często, ja nie pijam praktycznie wcale alkocholu. Wczoraj gdy przyszłam z pracy czułam od niego piwo, oczywiście się wyparł i jeszcze stwierdził, że to ja robie problemy i mu coś wmawiam, dość wcześnie zasnął więc ja zaczęłam szukac albo paragonu albo puszek, znalazłam paragon, kupił dwa bardzo mocne a dodatkowo znalazłam ok 10ciu puszek schowanych w jakimś kartonie a tydzien temu znalazłam paragon po kupionym w aptece leku na katar (z DXM więc wiem że jak się zażyje to są efekty narkotyczne). Już wtedy mieliśmy bardzo poważną rozmowę, znów obiecał że nie będzie itp itd. Wiem, że to że mu coś przeszukuję jest złe, że sprawdzałam kiedyś prawie co dzien jego telefon kiedy spał, ale jak ja mam temu człowiekowi ufać? kiedy mi mówi: Obiecuję, że jutro nie będę pił czy cokolwiek a zawsze jest tak samo...? jak wczoraj znalazłam schowanych kilka puszek i małą butelkę po wódce, nie wiedziałam co mam robić, poszłam na noc do siostry. Już po prostu nie mam sił psychicznych... sama mam problemy, mój tata ma problemy psychiczne od kilkunastu lat, w dodatku zaczął pić w święta i do wszystko mnie dobija... Wczoraj mój do mnie napisał, że go zostawiłam samego, że oprócz mnie nie ma nic i że to ja mu jakby tym wyjściem z domu dałam możliwość napicia się i udowodnienia że nic innego mu nie zostaje itp. Wiem, że nie pił więcej bo nie miał za co. Później do mnie napisal że nie radzi sobie ze sobą, że chce być lepszy ale że choćby nie wie jak często mi obiecywał poprawę to jakaś cześć jego która na to nie pozwala. Ja mam ciężki charakter, jak się denerwuję to bardzo często krzyczę, ja jestem bezsilna - płaczę. Nie mogę poradzić sobie już z tym wszystkim, nie wiem jak ja mam pomóc, co jeszcze mogę zrobić, dobrze wiem że on powinien coś zrobić ale proponowałam mu terapię i za każdym razem mówił, że nie portzebuje albo, że musi sam coś zrobić. Ja jestem za tym, żeby poszedł na terapię albo chociaż spotkanie z psychoterapeutą, boje się że wpadnie w uzależnienie, boję się że ma depresję, on nie często chce ze mną rozmawiać, co dzien pytam jak się czuje, proponuję często pójście do kina ale on nie chce... Proszę o poradę, co ja powinnam zrobić jeszcze oraz jak przekonać go że terapia bardzo mu się przyda i pomoże. I przepraszam za to, że aż tak szczegółowo opisałam problem i być może nie do końca poprawnie jeśli chodzi o język.

Offline
Psycholog Drogowskazy
Na forum od:: 2010-05-24

Witaj,

cieszę się, ze do nas napisałaś i poświęciłaś swój czas, by tak szczegółowo opisać sytuację. Muszę przyznać, że niepokoi mnie połozenie, w którym się znalazłaś, tym bardziej , ze piszesz, ze już "nie masz sił psychicznych". Pytasz co możesz jeszcze zrobić? Jak możesz pomóc? Do tej pory wykonałaś kawał dobrej roboty i z mojej perspektywy nie możesz zrobić juz nic więcej. Twój chłopak ma doświadczenia terapeutyczne- więc wie jak to jest , wie gdzie moze zgłosić się po pomoc i jak ta pomoc może wyglądać. Mimo to nie decyduje się na to, a ponadto mam wrażenie, ze obarcza Ciebie odpowiedzialnością za to, ze pije i nie podejmuje działań, by w inny sposób poradzić sobie z problemami ("Wczoraj mój do mnie napisał, że go zostawiłam samego, że oprócz mnie nie ma nic i że to ja mu jakby tym wyjściem z domu dałam możliwość napicia się i udowodnienia że nic innego mu nie zostaje itp"). Z tego co zrozumiałam to jesteś bardzo zaangażowana w pomoc chłopakowi mimo iż on nie dostrzega problemu. Zastanawiam się co robisz ze swoimi uczuciami i potrzebami w tej sytuacji? Czy wiesz/ pamiętasz o tym, że Twoje uczucia i potrzeby również są ważne? 

W sytuacji uzależnień i problemów osób bliskich bardzo trudne jest lub wręcz niemożliwe działanie w pojedynkę. Tak jak lekarz czy psycholog nie może leczyc siebie ani swojej rodziny, tak osoba zaangażowana w relację z kims nie będzie w stanie pomóc tej osobie.  Tak, jak sama piszesz, chcesz oddać sprawę problemów chłopaka w ręce psychologa i to jest dobry kierunek. Myślę, że warto byś porozmawiała z psychologiem lub specjalistą od uzależnień -ta rozmowa pewnie będzie dotyczyła chłopaka, ale równieć Ciebie w całej tej sytuacji.

Zapraszam na spotaknie ze mną lub kontakt z Pogotowiem "Niebieska Linia" 801120002 pon-sob8-22, ndz 8-16.

pozdrawiam serdecznie

Ewelina Bazyluk, psycholog Poradnia Psychologiczna Drogowskazy

Offline
Na forum od:: 2012-01-24

Witam,

Mój chłopak chyba jednak dostrzega problem ale też nie potrafi sobie poradzić, boi się pójść do psychologa (kiedyś jak wspominałam chodzil do psychologa ale to było dość dawno i w innym miejscu zamieszkania, próbowałam znalezc kontakt do tej osoby ale na próżno). Chyba często ludzie próbują zrzucić na siebie winę, sam Piotrek mi powiedział, ze nie mial tego na mysli i w gniewie to powiedział.

Wiem, że moje potrzeby są ważne i że powinnam częściej myśleć o sobie ale chyba jeszcze nie potrafię, dopóki ludzie wokół mnie będą mieć jakis problme podejrzewam, że będę się na nich skupiac a nie na sobie, dlatego chciałabym rozwiązać już moje problemy i Piotrka, bardzo przeżywam i przejmuję się kiedy w moim otoczeniu jest ktoś kto ma problem albo w jakiś sposób cierpi.  Taki mam charakter, myślę częściej o innym niż o sobie samej. Wracając do chłopaka: on się nigdy nie upił przy mnie, nie awanturował się itp. Mnie martwiła zawsze częstotliwość picia tego piwa a nie ilość. Młodzi ludzie podobno dość często sobie piją, po pracy gdy są zmęczeni itp (ja nie piję praktycznie wcale więc dla mnie to nie jest normalne) ale z racji że Piotrek jest skłonny do uzależnień martwię się o niego. Wczoraj miałam z nim bardzo poważną rozmowę, zobowiązał się pójść na spotkanie z psychoterapeutą, było mi dosc ciezko go przekonać ale powiedziałam, że pojdzie na spotkanie konsultacyjne, żeby terapeuta stwierdził czy rzeczywiście będzie mu potrzebna pomoc, oczywiście pójdę z nim do psychoterapeuty a ale pierwsza rozmowa będzie między nimi.

Zapiszę sobie kontakt do Pani w razie potrzeby :)

Pozdrawiam serdecznie

Offline
Psycholog Drogowskazy
Na forum od:: 2010-05-24

Witaj,

miło mi, ze napsałaś i odniosłaś się do mojego posta. Napisałaś o tym, że z Twojego charakteru wynika, że jak widzisz problemy bliskiej osoby, to siłą rzeczy są one dla Ciebie ważniesze niż Twoje własne. Bardzo chcesz pomóc, więc dostrzegasz sygnały zagrożeń, rozmawiasz na temat problemów,  nawet jestes skłonna towarzyszyć w drodze na wizytę u psychoterapeuty. Wygląda na to, że potrafisz dać z siebie dużo zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Można powiedzieć, że jesteś typem "pomagacza". :) We wcześniejszym poście pytalaś jak można pomóc, co można zrobić, więc jak "pomagacz", "pomagaczowi" odpowiadam:

-można podając fakty (w przeciwieństwie do podawania ogólników typu:"ty zawsze") mówić o swoich obawach, emocjach, które te zachowania wywołują.

- mozna mówić o tym jakiej pomocy jesteśmy w stanie udzielić a jakiej nie (np. jestem w stanie wysłuchać Cię, gdy mówisz o swoich problemach, ale nie będę Ci kupować papierosów). Jeżeli udzielamy pomocy, która jest ponad nasze siły, lub mamy w sobie na to wewnętrzną niezgodę może to doprowadzić do sytuacji, ze z osoby pomagającej staniemy się osobą potrzebującą pomocy.

- jezeli dojdzie do jakiś ustaleń to się tych ustaleń trzymac, być konskwentnym

- pamiętać, ze ja jako pomagacz mam być tylko pomocnikiem, ale największa robote musi wykonać osoba potrzebująca (bez motywacji wewnętrznej osoby potrzebującej nie dokona się żadna zmiana np. jezeli bedziemy zawsze wozić dziecko w wózku to ono nigdy nie nauczy się chodzić)

- nie pomagajmy na siłę, jezeli druga osoba tej pomocy nie chce lub nie widzi problemu

- dopytujmy, jakiej formy pomocy ta osoba oczekuje

- by móc pomóc drugiej osobie zawsze trzeba stać trochę z boku, z dystansu, jezeli oboje jesteśmy pochłonięci jednym problemem trudno jest dostrzec rozwiązania, które są poza nim.

- nazwijmy ten problem np. jest problem, bo jezeli bedziesz tyle palić, to zachorujesz na raka płuc, albo w tej samej sytuacji jest problem bo ja się martwie, ze zachorujesz na raka płuc a Ty nie chcesz rzucic palenia. W pierwszym przypadku szukanie rozwiązań będzie szło w kierunku jaki sposób bedize najlepszy, by rzucić palenie, w drugim co mam zrobić z tym, ze się martwię, ze palisz i mozesz zachorować.

Trzymam kciuki, mam nadzieję, że będziecie mieli problemy jak najszybciej za soba.

pozdrawiam serdecznie

Ewelina Bazyluk, psycholog Poradnia Psychologiczna Drogowskazy

Offline
Na forum od:: 2012-01-24

Witam,

 Czy mogłaby mi Pani powiedzieć co zrobić w przypadku, kiedy dojdziemy już do jakichś ustaleń (pójście na wizytę, powstrzymanie się od jakiegokolwiek alkocholu) i załóżmy, że spotkam się ze złamaniem obietnicy, jak powinnam się zachować? ja jako osoba która chce pomóc ale też jako partnerka? wiem, że to trudne pytanie bo nie znam mnie Pani oraz nie zna Pani szczegółowo relacji między mną a moim chlopakiem. Albo inaczej: jak nie powinnam reagować?

Pozdrawiam i bardzo dziękuję, że tak szybko Pani odpowiada ma moje posty:)

Offline
Psycholog Drogowskazy
Na forum od:: 2010-05-24

Żeby "metoda ustaleń" była skuteczna, muszą zajść następujące czynniki:

- ustalenie musi być możliwe do zrealizowania- w innym wypadku istnieje prawdopodobieństwo, ze nie zostanie ono dotrzymane

-w ramach ustalenia powinno się zawrzeć dokładnie co bedzie, jeżeli ktoś złanie ustalenie (również musi być to możliwe do wykonania! np. nie możemy mowić, ze jak Ty wyrzucisz śmieci to ja Ci kupię Porshe, jezeli nie mamy na to Porshe pieniędzy, lub w rzeczywistości nie chcemy go kupić) i to wykonać!

Trudno powiedzieć jak nie powinnaś reagować, natomiast myślę, że ważne jest, by pamiętać, że bardzo ważna jest konsekwencja w działaniu. Dawanie "kolejnych szans", niepozwalanie na poniesienie konsekwencji zachowania wywołuje przekonanie "nie muszę się wywiązywać z obietnic, nie muszę brać odpowiedzialności, ponosić konsekwencji, nie muszę brać życia w swoje ręce- inni zrobią to za mnie, inni mi zawsze wybaczą".

W tym poście posługuję się oczywiście pewnymi uproszczeniami, każdy przypadek jest inny, natomiast można wyłonić pewne schematy, na które chciałam zwrócić Twoja uwagę.

W nawiązaniu do szybkości odpowiadania na posty dopowiem informacyjnie dla wszystkich forumowiczów- psychologowie z Poradni Psychologicznej Drogowskazy, w tym ja, odpisujemy tak szybko, jak to jest możliwe. Czasem możliwa jest szybsza odpowiedź, czasem trzeba na nią pozekać kilka dni, tydzień.

pozdrawiam serdecznie

Ewelina Bazyluk

Poradnia Psychologiczna Dorgowskazy