Witam bardzo serdecznie.
Mój problem jest nastepujący: jestem z chłopakiem od 2 lat i bardzo sie do siebie przywiazalismy mamy wspolne plany na przyszłosc i wszytsko wydawało sie ze jest dobrze jednak przez ostatnie pół roku odkad wyjechałam z miasta aby studiowac nasze relacje bardzo sie zmieniły. Przyznaje ze w przeszłosci popełniałam duzo błedów i ze mam trudny charakter ale od pol roku jakby role w naszym zwiazku sie odwrocily. W ostatnim czasie moj partner konmczy co jakies 2 tygodnie nasz zwiazejk mowiac juz ze nie ma sily na walke. Nie chce jednak aby nasz zwiazek sie skonczyl bo kocham go ponad wszytsko i on rowniez mnie kocha. Nie dajemy sobie jednak rady z naszym zwiazkiem a on nie chce skozystac z pomocy psychologa bo twierdzi jezeli na tym etapie zwiazku juz nie dajemy rade sami to co bedzier pozniej a ja chce skorzystac z kazdej mozliwosci aby nasz zwiazek uratowac dlatego tuta pisze. Moj chlopak jest tancerzem o co jestem strasznie zazdrosna i przez to przez cale 2 lata sie klociolismy nie potrafie spojzec na to jak na jeggo prace tlyko caly czas widze kontakt fizyczny z dziewczyna o jego poswiecenie. Czesto zdaje mi sie ze poswieca sie temu bardziej niz naszemu zwiazku rozmawialismy o tym jednak on twierdzi ze tak nie jest tlyko ze ma dosc mojej zazdrosci i o wielu rzeczach mnei nie informuje albo stawia przed faktem dokonanym bo nie chce miec problemow ze mna znow a ja czuje sie wykluczona wtedy. Wiele by tu pisac ale po prostu nie wiem co robic zeby mu zaufac i zeby mu dodac sily zeby walczyl o nasz zwiazek. Czasem sama sie zastanawiam czy nie lepiej byłoby odejsc ale nie potrafie. W naszych problemach zamykamy ciagle takie błedne koło. On nie ejst zazdrosny io pozwala mi na wszystko a ja jetsem zazdrosna chyba az chorobliwie. Boimy sie ze teraz te starania to jest takie bycie ze soba na sile ale jednak chcemybyc razem. Juz nie wiem co mam robic zeby bylo dobrze zeby znow ze mnie nie skonczył. Prosze bardzo o pomoc. nie wiem czy wystarczajaco zobrazowalam problem bo w naszym zwiazku jest ich tak duzo. Kazdy idzie poniekad swoaja droga i jakbysm sie od sibie oddalali, nie brali 2 osoby juz tak pod uwage. Dziekuje
