walka aby nie stracic ukochanej osoby

3 odpowiedzi [Ostatni wpis]
Offline
Na forum od:: 2012-02-15
walka aby nie stracic ukochanej osoby

Witam bardzo serdecznie.

Mój problem jest nastepujący: jestem z chłopakiem od 2 lat i bardzo sie do siebie przywiazalismy mamy wspolne plany na przyszłosc i wszytsko wydawało sie ze jest dobrze jednak przez ostatnie pół roku odkad wyjechałam z miasta aby studiowac nasze relacje bardzo sie zmieniły. Przyznaje ze w przeszłosci popełniałam duzo błedów i ze mam trudny charakter ale od pol roku jakby role w naszym zwiazku sie odwrocily. W ostatnim czasie moj partner konmczy co jakies 2 tygodnie nasz zwiazejk mowiac juz ze nie ma sily na walke. Nie chce jednak aby nasz zwiazek sie skonczyl bo kocham go ponad wszytsko i on rowniez mnie kocha. Nie dajemy sobie jednak rady z naszym zwiazkiem a on nie chce skozystac z pomocy psychologa bo twierdzi jezeli na tym etapie zwiazku juz nie dajemy rade sami to co bedzier pozniej a ja chce skorzystac z kazdej mozliwosci aby nasz zwiazek uratowac dlatego tuta pisze. Moj chlopak jest tancerzem o co jestem strasznie zazdrosna i przez to przez cale 2 lata sie klociolismy nie potrafie spojzec na to jak na jeggo prace tlyko caly czas widze kontakt fizyczny z dziewczyna o jego poswiecenie. Czesto zdaje mi sie ze poswieca sie temu bardziej niz naszemu zwiazku rozmawialismy o tym  jednak on twierdzi ze tak nie jest tlyko ze ma dosc mojej zazdrosci i o wielu rzeczach mnei nie informuje albo stawia przed faktem dokonanym bo nie chce miec problemow ze mna znow a ja czuje sie wykluczona wtedy. Wiele by tu pisac ale po prostu nie wiem co robic zeby mu zaufac i zeby mu dodac sily zeby walczyl o nasz zwiazek. Czasem sama sie zastanawiam czy nie lepiej byłoby odejsc ale nie potrafie. W naszych problemach zamykamy ciagle takie błedne koło. On nie ejst zazdrosny io pozwala mi na wszystko a ja jetsem zazdrosna chyba az chorobliwie. Boimy sie ze teraz te starania to jest takie bycie ze soba na sile ale jednak chcemybyc razem. Juz nie wiem co mam robic zeby bylo dobrze zeby znow ze mnie nie skonczył. Prosze bardzo o pomoc. nie wiem czy wystarczajaco zobrazowalam problem bo w naszym zwiazku jest ich tak duzo. Kazdy idzie poniekad swoaja droga i jakbysm sie od sibie oddalali, nie brali 2 osoby juz tak pod uwage. Dziekuje

Offline
Psycholog Drogowskazy
Na forum od:: 2010-06-17

Witam.
Cieszę się, że w swoim mailu poruszyłaś  bardzo ważny temat relacji w związku. Z Twojego maila wynika, że zarówno Ciebie jak i Twojego partnera nie satysfakcjonuje aktualny stan rzeczy, miotacie się między rozstaniami a byciem ze sobą. To co jest dla mnie zastanawiające a dla Ciebie może stanowić podstawę do refleksji, to fakt, że związek jest dla Was "polem walki". Problem stanowi też  brak zaufania i  poczucia bezpieczeństwa w związku.
Pytasz, co robić by było dobrze. Wydaje się, że pomocne byłoby zrozumienie dlaczego tak się dzieje między Wami, co sprawia, że nie potrafisz mu zaufać, że podejmujecie próby rozstania i nie do końca jesteście pewni, czy w ogóle chcecie ze sobą być. 
Są to pytania i kwestie, które najlepiej rozważyć w gabinecie terapeutycznym. Nawet jeśli Twój partner nie chce skorzystać z tego rodzaju pomocy (terapii par), to zachęcam Ciebie do skontaktowania się z terapeutą. Co prawda możesz nadal próbować wywierać nacisk na partnera, by trwał w związku, ale bardziej konstruktywne będzie jeśli sama spróbujesz uzyskać pomoc u psychologa.  
Pozdrawiam serdecznie.
 

Offline
Na forum od:: 2012-02-15

Dziękuje serdecznie za odpowiedz..

skad bierze sie moj bark zaufania własnie nie wiem on nigdy nie dal mi powodow do tego , mysle ze moja chorobliwa zazdrosc to powoduje i nie wiem jak sie jej pozbyc. Ostatnio widze ze sie stara i stara sie tez mnei zrozumiec i wesprzec i nie ma narzie zadnych problemow jednak caly czas jest ten strach we mnie ze znow nie wytrzyma ze to jest udawane boje sie ze musi sie do tego zmuszac i czasem mysle ze jest znow zbyt dobrze zeby to moglo trwac dluzej. Szukam jakby dziury w caym ale po prostu sie boje. Oboje staramy sie rozumiec siebie i odpuszczac w niektorych sprawach. Tylko własnie ten strach. Jak zmieniłam moje myslenie takjakby wszystko sie zmienilo niestety jestem taka osoba ktora nie wiem czy nie dojzalam bo mam dopieor 20 lat po prostu jakbym nie byla stała w emocjach. To co sobie powiem tak tez sie dzieje jakbym sobie wymyslała moje zycie scenariusz do niego jak powiem sobie jestem silna to tez taka sie czuje ale niestety to nie trwa na dlugo nie wiem co o tym wszystkim sadzic. Postaram sie udac do lekarza. A czy np moze to byc psychiatra kliniczny bo po prostu taki znajduje sie w mojej okolicy, poniewaz nie doczytalam sie w sumie jaka jest roznica miedzuy nim a psychologiem. Jeszcze raz dziękuje pozdrawiam serdecznie

Offline
Psycholog Drogowskazy
Na forum od:: 2010-06-17

Witaj,

Pytasz mnie, czym się różni psychiatra kliniczny od psychologa.

Zarówno psychiatra jak i psycholog dbają o stan zdrowia psychicznego, jednak różnica polega na kompetencjach.

Psychiatra jest lekarzem zatem może przepisywać lekarstwa. Jeśli ukończył dodatkowe szkolenie z zakresu psychoterapii to ma uprawnienia do prowadzenia terapii indywidualnej lub grupowej. Najczęściej jednak psychiatrzy zajmują się leczeniem zaburzeń uznawanych za chorobę.

Psycholog to osoba, która nie jest lekarzem i nie może wypisywać leków. Jeśli pracuje w obszarze zdrowia psychicznego to w dużej mierze zajmuje się diagnostyka psychologiczną i pomocą terapeutyczną w przeżywanych przez pacjenta trudnościach. Zarówno psycholog jaki psychiatra mają szczegółową wiedzę na temat psychiki ludzkiej, sposobów zachowania i zaburzeń psychicznych.

W Twojej sytuacji wskazana jest pomoc terapeutyczna. Czy udzieli Ci jej przygotowany do tego lekarz psychiatra pracujący też jako terapeuta czy psycholog nie ma różnicy.

Jeśli samodzielnie nie możesz znaleźć terapeuty w okolicach Twojego miejsca zamieszkania, skontaktuj się z lekarzem lub najbliższą poradnią zdrowia  – może będą dysponować bardziej szczegółowymi informacjami na temat możliwej pomocy.

Życzę powodzenia i pozdrawiam.

Barbara Smolik