Witam,
jestem w bardzo trudnej sytuacji, gdyz niedługo bede musiała sie zmierzyć z problemem śmierci osoby bardzo mi bliskiej. ona umiera, a ja nic nie moge na to poradzić. Nie wiem jak sie do tego przygotować? Co jej mówić? Nie wiem co ona czuje, co przeżywa? Te pytania doprowadziły do tego , ze juz nie chce jej odwiedzać, co mnie bardzo boli i odczuwam w związku z tym poczucie winy. Jak sobie z tym wszystkim poradzic... Ja chyba też w chwili obecnej potrzebuje psychologa ale nie potrafie sie przełamać. Czy to jest normale? Czy do smierci drugiej osoby można się przyzwyczaic? Ja tego zupelnie nie rozumiem...
błagam o pomoc
Jula
